Małgorzata Mączka-Pacholak
Miejsce 3

Pietrzak Sidor & Wspólnicy Spółka Jawna

 

Mimo młodego wieku ma Pani już za sobą sporo lat pracy i doświadczeń, zwłaszcza w prowadzeniu trudnych spraw. Przydają się?
To prawda. Prawie od ośmiu lat pracuję przy sprawach, które mają strategiczne znaczenie dla ochrony praw człowieka. Zanim dołączyłam do zespołu Kancelarii Pietrzak Sidor & Wspólnicy, współpracowałam między innymi z Helsińską Fundacją Praw Człowieka. To tam poznałam Katarzynę Wiśniewską, ubiegłoroczną finalistkę konkursu Rising Stars, i Barbarę Grabowską-Moroz, tegoroczną laureatkę, a także szereg inspirujących prawników i prawniczek, z którymi współpracuję do dzisiaj. Wiedza i umiejętności, które zdobyłam w Programie Spraw Precedensowych HFPC są bardzo przydatne w pracy pełnomocnika procesowego. To dzięki współpracy z HFPC nauczyłam się spojrzenia na prowadzone postępowania pod kątem ich strategicznego znaczenia – działania podejmowane w takich postępowaniach mogą rezonować na praktykę ochrony praw człowieka w kraju. Uświadomienie sobie tej perspektywy, z jednej strony jest ogromnym źródłem motywacji, ale z drugiej strony uczy pokory.

Współpracuje Pani np. ze stowarzyszeniem Kampania Przeciw Homofobii, walczy o legalizację związków partnerskich – wygląda na to, że spośród spraw precedensowych wybiera Pani te najtrudniejsze i pewnie dlatego nie możemy jeszcze mówić o spektakularnych sukcesach.
Prowadzenie spraw, które mają docelowo zmienić praktykę lub prawo w kraju, wymaga nietuzinkowego podejścia, ale również dużej dozy cierpliwości. Taka sprawa wymaga na ogół wyczerpania drogi krajowej, zwrócenia się z nią do Trybunału Konstytucyjnego, a często również do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, a to proces długotrwały, bywa że trwający lata.

Takimi sprawami zajmuje się Pani zarówno w ramach pracy w kancelarii, jak i pracy pro bono. Czy można to jakoś rozdzielić? Na przykład czy współpraca ze stowarzyszeniami należy do Pani obowiązków zawodowych?
Trudno powiedzieć. Nie jestem w stanie postawić wyraźnej granicy pomiędzy działalnością zawodową a działalnością pro bono. Znaczną część zarówno mojej pracy w kancelarii, a dotyczy to również innych jej prawników, poświęcam na działalność pro bono, zarówno dla klientów, których sprawy prowadzimy we współpracy z organizacjami pozarządowymi, jak i dla klientów, którzy zgłaszają się do nas indywidualnie. Dlatego ciężko tutaj o jakieś rozróżnienie. Jestem obrońcą w postępowaniach karnych, ale część swojego czasu zawodowego poświęcam na sprawy, które nie mają charakteru stricte karnego, a dotyczą praw człowieka i bywa, że dotykają bardzo wielu dziedzin prawa, czego przykładem jest moje zaangażowanie na rzecz sprawy związków partnerskich. Bo można by powiedzieć, że jest to sprawa cywilna, a tak naprawdę to sprawa systemowa, dotykająca wielu sfer życia i dziedzin prawa. Problemem jest tu ochrona praw i wolności jednostki, gwarantowanych przez Konstytucję i Europejską Konwencję Praw Człowieka.

Czy jest jakaś sprawa, która szczególnie Panią absorbuje, jest najważniejsza?
W tej chwili to właśnie sprawa związków partnerskich. Zakończyliśmy wprawdzie etap postępowania sądowego – mamy prawomocne rozstrzygnięcia w tej sprawie, bo w tę sprawę jest zaangażowanych zespół prawników w Polsce – ale pracujemy nad dalszymi krokami. Obecnie przygotowuję skargę konstytucyjną do TK.

W codziennej praktyce zajmuje się Pani również innymi sprawami niż sprawy karne?
Tak, zajmowałam się też sprawami z zakresu ochrony dóbr osobistych, odszkodowań, w tym odszkodowań za niesłuszne tymczasowe aresztowanie, a także prawa pracy i prawa administracyjnego. Był taki czas, że zajmowałam się sprawami z zakresu nieuczciwej konkurencji. Prawo gospodarcze, nieuczciwa konkurencja były tematem mojej pracy magisterskiej. Jednak moją główną specjalizacją jest prawo karne i postępowania z zakresu praw człowieka, które ciężko przypisać do jednej dziedziny prawa.

Wspomniała Pani o pracy magisterskiej – pracuje Pani nad doktoratem?
Rozpoczęłam studia doktoranckie na Uniwersytecie Warszawskim, ale ze względu na spiętrzenie obowiązków zawodowych i egzamin adwokacki musiałam te studia zawiesić. Marzę jednak o tym, żeby kiedyś wrócić do pracy stricte naukowej i badawczej.

A gdy wróci już Pani do doktoratu, to jaką materię będzie Pani badać?
Kiedy zaczynałam studia doktoranckie, a było to w 2011 roku, zamierzałam się zająć prawem do obrony przedsiębiorców w postępowaniu antymonopolowym.

Przez ponad jedną kadencję była Pani członkinią Komisji Praw Człowieka NRA, lubi Pani pracę na rzecz samorządu?
Bardzo ją lubię i cieszę się, że mogę to robić. Komisja Praw Człowieka przy NRA to świetny zespół adwokatek i adwokatów z całej Polski, któremu przewodniczył obecny dziekan izby warszawskiej Mikołaj Pietrzak, z którym współpracuję na co dzień. W ramach pracy w Komisji spotykaliśmy się co miesiąc, dyskutując o bieżących problemach w Polsce, i o tym, czy prawa jednostki i podstawowe zasady demokratycznego państwa prawnego są dostatecznie chronione. Podjęliśmy szereg działań adresowanych czy to do władz publicznych, czy to do obywateli, czy do innych prawników. Organizowaliśmy konferencje, seminaria, opracowywaliśmy specjalne raporty z wykonania orzeczeń ETPC przez polskie władze do Komitetu Ministrów Rady Europy, spotykaliśmy się z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, z przedstawicielami ministerstw, prezentowaliśmy opinie w procesie legislacyjnym, podejmowaliśmy szereg różnych inicjatyw, które miały na celu wzmacnianie rządów prawa i zwracanie uwagi na konieczność zapewniania praw człowieka w rozmaitych aspektach. Moim zdaniem to bardzo ważne, żeby prawnicy byli aktywni w sprawach istotnych dla kraju i społeczeństwa. Prawnicy powinni zabierać głos i tłumaczyć społeczeństwu co się dzieje, jak zmiany w prawie wpływają na ich sytuację. Współdziałanie w ochronie praw człowieka to ustawowe zadanie adwokatury.

Weszła Pani do nowych struktur NRA?
W czasie ostatniego zjazdu nie kandydowałam do władz Naczelnej Rady Adwokackiej. Od 2017 r. jestem jedną z trzech wiceprzewodniczących Komisji Praw Człowieka przy NRA.

Gratuluję! Aktywnie działa Pani także w Stowarzyszeniu im. prof. Zbigniewa Hołdy.
Jestem jego członkinią, a członkinią zarządu jest adwokatka Sylwia Grzegorczyk-Abram, która też jest laureatką tegorocznego konkursu Rising Stars . To stowarzyszenie, skupiające nie tylko prawników, które propaguje dorobek prof. Zbigniewa Hołdy - podejmuje działania i inicjatywy umacniające ochronę praw człowieka. Jednym z flagowych projektów stowarzyszenia jest Konstytucyjny Turniej Sądowy, którego finał odbył się 3 grudnia 2016 r. w TK. To konkurs dla studentów i aplikantów, który polega na symulacji rozprawy przed TK. Niezmiernie ważną inicjatywą stowarzyszenia jest także Tydzień Konstytucyjny, podczas którego setki prawników w całej Polsce udają się do szkół ponadpodstawowych, by prowadzić lekcje i rozmawiać z uczniami o Konstytucji. Stowarzyszenie ma też nagrodę, którą corocznie przyznaje osobom lub instytucjom, które są pracują na rzecz wartości propagowanych przez prof. Zbigniewa Hołdę.

Zawiłości Konstytucji tłumaczy Pani również radiosłuchaczom.
Miałam okazję wziąć udział w audycji „Czytamy Konstytucję”, prowadzonej przez red. Tomasza Kwaśniewskiego. To program w „Radiu dla Ciebie”, którego idea bardzo mi się podoba – raz w tygodniu prawnicy wspólnie z redaktorem czytali i omawiali poszczególne artykuły Konstytucji, tłumacząc słuchaczom, jaki jest sens i cel przepisów. Miałam okazję rozmawiać o wolności sumienia i wyznania oraz o skardze konstytucyjnej. To bardzo ciekawe - na przykład zwykliśmy myśleć, że TK to taki sąd, do którego docierają same najpoważniejsze sprawy, wnoszone przez ważne organy w państwie, tymczasem bywa też tak, że indywidualni obywatele, drobni przedsiębiorcy pokrzywdzeni przez złe prawo, o których istnieniu nikt w mediach nie słyszał, trafiają do TK i skarżą przepisy, które stały się podstawą naruszenia ich praw i wolności. I w ten sposób zmieniają prawo, obowiązujące nas wszystkich.

Bo mało kto wierzy, że coś tam wskóra – wszyscy jesteśmy winni z powodu nieznajomości prawa.
Myślę, że zarówno wobec prawa jak i całego systemu prawnego zwykły obywatel staje się coraz bardziej bezbronny. Prawo tak często się zmienia i zaczyna wkraczać coraz głębiej w obszary naszego życia. Jest taka tendencja, żeby to prawo coraz bardziej uszczegóławiać. I mam poczucie, że obywatel coraz bardziej się w tym gubi, a to zaś sprawia, że traci motywację, by się tym prawem interesować.

Często Pani występuje przed Trybunałem Konstytucyjnym?
Nie miałam jeszcze takiej możliwości, ze względu na to, że zawód wykonuję dopiero od 2015 r. Nie zmienia to jednak faktu, że w przyszłości chciałabym to robić. Od czasów aplikanckich zajmuję się problematyką konstytucyjną i wspólnie z prawnikami z naszej kancelarii byłam zaangażowana w szereg postępowań przed TK, przygotowując pisma procesowe, wnioski czy skargi konstytucyjne kierowane do TK.

Lubi Pani występować w sądzie?
Tak. Bardzo chciałam być prawnikiem procesowym – pełnomocnikiem, który występuje w sądzie i reprezentuje klientów. Zajmuję się prawem karnym i przyznam, że odnajduję się w tej dziedzinie. Zawód adwokata to zresztą nie tylko sala sądowa, ale też przesłuchania na policji, w służbach specjalnych, prokuraturze, widzenia w aresztach śledczych czy zakładach karnych. To praca, która ma w sobie bardzo dużo dynamiki. I wymaga też dobrej umiejętności zarządzania swoim czasem.

Porozmawiajmy więc o czasie wolnym. Uczestniczyła Pani w Biegu Firmowym. To impreza charytatywna, ale również świetna impreza dla integracji. Cieszę się, że wielu prawników wzięło w nim udział.

Jak drużyna macie świetną nazwę: „Pędzące paragrafy”. Chcę jednak zapytać, czy skoro biega Pani w zawodach, to czy robi to Pani również na co dzień?
Uwielbiam sport, jest sport to część mojego życia, chociaż nie mogę się poszczycić sukcesami w tak poważnych zawodach, jak inni laureaci konkursu Rising Stars.

Jednak nie każdy chciał być ratownikiem górskim.
Miałam kiedyś takie marzenie, ale jak widać, życie nieco zweryfikowało moje plany, co wcale nie oznacza, że jestem z tego powodu niezadowolona. To marzenie wiązało się ze sportem i z moimi pasjami. Mój ojciec był instruktorem alpinizmu i przewodnikiem tatrzańskim, więc od dziecka wspinałam się w skałkach, biegałam z nim po Tatrach, a potem Alpach. Urodziłam się i mieszkałam przez pewien czas w Krakowie, w góry było bardzo blisko. W czasach licealno-studenckich pracowałam też przez jakiś czas jako instruktorka narciarstwa. Ciągle ciągnie mnie do gór i mam dla nich wielki szacunek. Odpoczynek w górach wydaje mi się jedną z jego lepszych form.

Czy mąż podziela Pani pasje?
Jak najbardziej! Uwielbiamy góry i uwielbiamy podróżować. Daleko i blisko. Trzykrotnie byliśmy w USA, na tzw. road-tripach, przejeżdżając przez wiele stanów, odwiedzając parki narodowe i duże miasta. Razem z naszymi przyjaciółmi, uwielbiamy jeździć po Polsce samochodem, zwiedzać miejsca nieoczywiste.

To znaczy?
Na przykład Nizinę Staropruską na pograniczu Polski i Rosji, Kaszuby, Dolny Śląsk, tereny wzdłuż naszej wschodniej granicy. To są małe wsie i miasteczka, łąki, wrzosowiska, zakola rzek, nadwiślańskie i nadbużańskie skarpy, przepiękne tereny.

Mec. Małgorzata Mączka-Pacholak, adwokatka, od czterech lat jest związana z kancelarią Pietrzak Sidor & Wspólnicy. Specjalizuje się w prawie karnym i w sprawach z zakresu ochrony praw człowieka, w tym w postępowaniach m.in. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Była prawnikiem w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, pracowała w Programie Praw Precedensowych. Posiada również doświadczenie w sprawach z zakresu ochrony konkurencji oraz postępowaniach administracyjnych, odszkodowawczych, postępowaniach dotyczących ochrony dóbr osobistych oraz prawa pracy. Aktywnie działa w samorządzie adwokackim - od 2017 r. pełni funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Jest także członkinią Stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy.

Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Szkoły Prawa Amerykańskiego na WPiA UW.