Autor: Bogdan Bugdalski

Dr Jacek Błachut - III miejsce w konkursie Rising Stars - Prawnicy 2015 

Panie Mecenasie, w 2015 roku znalazł się Pan w finałowej trójce wschodzących gwiazd prawa polskiego - to doborowe grono, które łączy chęć zgłębiania wiedzy prawniczej zarówno w jej teoretycznym, jak i praktycznym wymiarze, ale również pracy na rzecz społeczeństwa. Czy Panu się to nadal udaje?

Staram się, chociaż czasami to łączenie teorii z praktyką jest jak łączenie wody z ogniem. Praca naukowa wymaga czasu. Żeby jakiś problem porządnie zbadać, trzeba mu się poświęcić, myśleć o nim - a w codziennych obowiązkach adwokata nie jest to takie proste. Ale staram się, i mam w tym zakresie plany.

Jak odebrał Pan tę nagrodę?

Zdobycie III miejsca sprawiło mi dużą przyjemność, w pewien sposób potwierdziło, że to co robię, robię dobrze. Ale był w tym oczywiście pewien element zaskoczenia, bo chociaż wiedziałem, że jestem w grupie 30 osób, to nie przypuszczałem, że znajdę się tak wysoko. Nie przypuszczałem też, że moment odczytywania kolejnych laureatów konkursu może być tak ekscytujący. Bardzo przyjemny konkurs, interesujące wydarzenie - wspaniale jest być w gronie osób, które legitymują się tak dużym dorobkiem. To motywuje.

Czy to, że tę edycję Konkursu wygrała doktorantka z Pańskiej katedry, Katedry prawa karnego UJ - mec. Wiśniewska, było również powodem do dumy?

Ja nie pracuję na UJ – natomiast przez lata byłem z nim bardzo mocno związany: robiłem tam doktorat, prowadziłem zajęcia w ramach studiów doktoranckich. Nie zmienia to jednak faktu, że każdą osobę, która się z naszej katedry wywodzi, darzę sympatią. Z prawem karnym i katedrą jestem związany właściwie od II roku studiów. Jako student m.in. działałem w ramach poradni dla osób ubogich, w sekcji prawa karnego. Potem była praca magisterska z prawa karnego, praca doktorska z prawa karnego i tak wszystko toczyło się wokół tej katedry, wokół tej dziedziny prawa.

I teraz Pan to przerwał - prawo karne już Pana nie interesuje?

Oczywiście interesuje, również naukowo. Nie prowadzę jednak dydaktyki karnistycznej - może kiedyś, tego nie wykluczam, ale obecna praktyka mnie całkowicie absorbuje.

Więc pewnie i habilitacja czeka na lepsze czasy?

Habilitacja to cel, który na pewno będę próbował w odpowiednim momencie zrealizować. Natomiast to, czy ja temu podołam, głównie ze względów czasowych - życie zawodowe, życie rodzinne, to zupełnie inna kwestia. Zwyczajnie nie wiem, czy kiedyś uda mi się ten cel osiągnąć.

Czyli obecnie zbiera Pan publikacje?

Można tak powiedzieć - mam dużo tematów, którymi zamierzam się zająć, ale to nie przekłada się jeszcze na publikacje naukowe. Głównie ze względu na brak czasu. Kiedy człowiek jest młody, jest dużo łatwiej - kariera zawodowa nie nabiera aż tak dużego pędu. Po drugie, kiedy się pracuje nad doktoratem i jest się jeszcze bardziej związanym z uczelnią i dydaktyką, to siłą rzeczy więcej się nad zagadnieniami teoretycznymi pracuje. Potem, w jakimś momencie pojawia się rodzina, dzieci, i to wszystko sukcesywnie ogranicza moce czasowe.

Kiedy Pan zauważył, że prawo karne, a właściwie prawo karne gospodarcze, jest tą dziedziną prawa, w której chce się Pan specjalizować?

Trudno tu mówić o prawie karnym gospodarczym, bo można się nim zajmować dopiero po osiągnięciu określonej wiedzy, ale prawo karne interesowało mnie zanim jeszcze się dowiedziałem, że tak ono się nazywa, bo to prawo jest bardzo bliskie rzeczywistości. Z tym prawem każdy z nas się spotyka, nawet gdy nie jest prawnikiem. Non stop się słyszy o jakichś napadach, rozbojach, dużo częściej niż o problemach spółek. To prawo karne zainteresowało mnie swą samą istotą -przestępstwo, przestępca, dlaczego przestępca je popełnił, co z nim zrobić? Jak sprawdzić, czy dana osoba faktycznie popełniła przestępstwo, czy została słusznie oskarżona?

I na te pytania chciał Pan znaleźć odpowiedzi, myśląc o zawodzie sędziego, robiąc aplikację sędziowską?

Oczywiście. Aplikacja sędziowska dała mi możliwość spojrzenia na te problemy od innej strony. Ale nie powiem, żeby ta odpowiedź była łatwa do znalezienia, żebym ją znalazł. Pracując jako adwokat, też mam możliwość stawiania sobie takich pytań. Nie tylko jako obrońca, ale i jako oskarżyciel posiłkowy -występując za pokrzywdzonego. To mnie nadal interesuje. Oczywiście w pewnym momencie człowiek wchodzi w specjalizację i to praca warunkuje jego zainteresowania.

Czy ta aplikacja się Panu przydaje?

Trudno powiedzieć. Na pewno aplikacja sędziowska daje szersze spojrzenie na organizację sądu, aczkolwiek również aplikanci radcowscy czy adwokaccy mają praktyki sądowe, podczas których mogą zobaczyć jak działa sąd.

Co się stało, że przestał Pan chcieć być sędzią?

To był wynik pewnych rozważań, jakie możliwości dają konkretne aplikacje, jakie są ich konsekwencje. W pewnym sensie sędzia, to jednak urzędnik państwowy, a ja wybrałem drogę prywatną. Obecna rola bardziej mi się podoba.

No właśnie - jeszcze w czasie studiów rozpoczął Pan pracę w Kancelarii SPCG.

Tak było. Początkowo wykonywałem proste zadania, a z biegiem czasu coraz trudniejsze, coraz bardziej złożone. I to też dało mi możliwość wybrania tego, co bardziej mi się podoba.

Czy to jest dobra droga? Czy może Pan rekomendować taką ścieżkę rozwoju?

Przede wszystkim to zależy od tego, co kto lubi. Są przecież tacy ludzie, którzy lubią działać od początku samodzielnie. Praca w dużej kancelarii ma swoje plusy i minusy, ale na pewno jest to praca, dzięki której można się wiele nauczyć, przynajmniej do momentu osiągnięcia pewnego poziomu rozwoju, na którym trzeba sobie zadać pytanie, co dalej? To rozwiązanie daje możliwość obcowania z doświadczonymi osobami, które mają nie tylko osiągnięcia praktyczne, ale i naukowe, daje możliwość pracy przy bardzo skomplikowanych sprawach, które nie trafiają się małym firmom. W tym sensie to doskonała ścieżka rozwoju dla młodych osób, zarówno będących jeszcze na studiach lub na aplikacji, nawet jeśli ich celem nie jest praca w dużej kancelarii.

To dotarliśmy do kolejnej kwestii - jakie cele wyznaczył Pan sobie?

Rozwój w dalszych dziedzinach. Z pewnością podstawową dziedziną, którą się zajmuję jest prawo karne gospodarcze, które samo w sobie obejmuje szerokie spektrum spraw (np. przestępstwa przeciwko dokumentom, ale też przestępstwa przeciwko mieniu). Ale to nie wszystko. Zajmuję się również ochroną danych osobowych oraz szeregiem tzw. tajemnic sektorowych, takich jak np. tajemnica bankowa, lekarska, farmaceutyczna. To bardzo interesujące sprawy, w równym stopniu. Na pewno chciałbym pogłębiać swoją specjalizację w tym zakresie - praktycznie, ale również naukowo. Jest wiele kwestii, które nie stały się jeszcze tematem wyczerpującej analizy albo na temat których jeszcze nikt się nie wypowiedział. Tymczasem badania naukowe problemów prawnych są bardzo ważne i często bezcenne dla praktyków.

To znaczy, że jednak zrobi Pan tę habilitację - wyznaczył Pan sobie jakiś horyzont czasowy?

Nie, nie czuję presji czasowej. Nic mnie w tym zakresie nie goni, dlatego jeśli tylko znajdę czas, to będę nad nią pracował. Habilitacja to praca o określonej jakości, osiągnięcie naukowe. Jej się nie pisze ot tak. Jeśli się uda, to będą kuł żelazo, ale jeśli nie, to świat się nie zawali.

A na niwie zawodowej? Jest Pan obecnie wymieniany w grupie seniorów assiociate - do kategorii partnerów brakuje jednego oczka. Czy jest na to szansa, czy też krąg partnerów jest zamknięty?

To w zasadzie nie jest pytanie do mnie. Wydaje mi się, że taka perspektywa nie jest wykluczona, ale czy, kiedy - to już nie są pytania do mnie.

Ma Pan swój zespół w kancelarii?

Nie. Często pracujemy indywidualnie, ale specjalizacja poszczególnych osób warunkuje współpracę przy niektórych zadaniach - tam gdzie wymagane jest współdziałanie specjalistów z poszczególnych dziedzin prawa. Ponieważ prowadzę wiele spraw o charakterze procesowym, często działam sam. Współpracuję oczywiście z osobami, które koordynują konkretne sprawy - np. z prof. Ćwiąkalskim, czy innymi partnerami.

Mówił Pan, że idzie w kierunku ochrony danych osobowych.

Już tam jestem, ale nie kosztem prawa karnego gospodarczego. Prawo karne to dziedzina, w której najmocniej się specjalizuję i mam największą wiedzę, było ono także przedmiotem mojej rozprawy doktorskiej. Te nowe dziedziny są zupełnie inne. O ile prawo karne, cywilne, administracyjne są filarami prawa, obrosłymi orzecznictwem, doktryną, komentarzami, o tyle prawo ochrony danych osobowych jest stosunkowo nową regulacją - ustawa jest z 1997 r. Po drugie jest bardzo mało literatury na jej temat. Po trzecie, ta dziedzina prawa się cały czas rozwija. Ochrona danych to internet, wszelkie nowe technologie, tutaj niejednokrotnie trzeba samemu wymyślać rozwiązania - co jak zrobić, jak zastosować - bardzo ścisłe są też związki z prawem unijnym, które jest często pisane całkowicie innym językiem prawnym. Łączenie tych dwóch źródeł prawa, w połączeniu z praktyką organów polskich, przedsiębiorstwa polskiego, to jest pole do pracy odkrywczej. W sprawach standardowych, tam gdzie to prawo jest już bardzo ustabilizowane, trzeba mieć dużą wiedzę, ale wykorzystuje się ją do odpowiedniego zastosowania przepisów. W nowszych dziedzinach prawa, chodzi o coś więcej - prawo trzeba też odpowiednio wykładać, pracować odkrywczo, tworzyć nowe konstrukcje, rozwiązania. Z tego powodu ta nowa specjalizacja wydaje mi się niezmiernie ciekawa, tak jak pozostałe, tzw. tajemnice sektorowe. Kwestie, które są bardziej dedykowane praktyce.

Teraz już jestem pewny, że ta habilitacja powstanie. Dziękuję za rozmowę!

Dr Jacek Błachut - adwokat, senior associate w Kancelarii SPCG - Studnicki Płeszka Ćwiąkalski Górski, jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Specjalizuje się w prawie karnym (w szczególności prawie karnym gospodarczym), prawie telekomunikacyjnym, prawie konkurencji oraz problematyce ochrony danych osobowych. Posiada bogate i wieloletnie doświadczenie w reprezentowaniu osób fizycznych i prawnych w postępowaniach karnych w rozmaitych rolach procesowych, w tym również przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jest autorem wielu publikacji naukowych z zakresu prawa karnego. W 2010 roku obronił rozprawę doktorską pt.: „Dokument jako przedmiot ochrony prawnokarnej”.